Jak z każdy cudowny dzień „pośrodku”, udałam się wczoraj do szpitala na dolewkę. Wstać nie mogłam, bo w nocy po raz chyba pierwszy w życiu (nie licząc poprzednich serii) męczyła mnie zgaga! Nie wiedziałam w ogóle co to takiego… Usnęłam po 4 nad ranem, bo musiałam co pół godziny przepijać wodą. Ot, uroki leczenia… Teraz mam już receptę na jakiś cudowny specyfik walczący z lady zgagą.

Ledwo się zwlokłam na 10.

Badanie lekarskie szybko, szybko, a potem czekanie. Czekałam ze 2 godziny na leki, potem godzinka pod rurką ze Światem Nauki. Wyczytałam szalenie ciekawe rzeczy. Na przykład o tym, że obiektywnie czas nie istnieje (to jedna z teorii, oczywiście). I że jest teoria strun połączona z teorią twistorów stworzona przez panów Masona i Penrose’a, których taka oto piękna deklaracja została ujawniona:

„Nie chodziliśmy na seminaria z fizyki cząstek, bo byliśmy relatywistami.”😀😀

A teraz chłopaki żałują – przyznali się😛