Dziś mamcia zrobiła mi duszonego królika :] Pyszne, delikatne mięsko – wreszcie jakaś odmiana, bo ostatnimi miesiącami rządził niepodzielnie indyk we wszelkich odmianach.

W ramach aktywności sportowej obrałam ziemniaki.

Coś mam dziś słabszy dzień, chyba od niewyspania. Wcinam truskawy, piję koktajlik z malin i jest prawie fajnie. Jadłabym jeszcze ciasteczka sezamowe, ale mama wszystkie zjadła :]