Właściwie mój stan bardzo się nie zmienił, co ma  tą dobrą stronę, że nie zmienił się równieżna gorsze. W czwartki przychodzi do mnie przemiły pan doktor z hospicjum. Bardzo się przejmuje. Młody, pochodzi z Syrii🙂 Faaaajny…

Wczoraj zbawił moje noce i mnie temi nocami. Nie wysypiałam się i nocy nienawidziłam. I to nie dlatego, że nie mogłam zasnąć. Od leżenia w kółko na jednym boku bolały mnie wszystkie kości, więc co usnęłam, to po godzinie budziłam się. Wszystko mnie bolało. W dodatku miałam problem z gazami w żołądku, a nie mogło mi się odbić. Fatalne uczucie. Noc wyglądała tak: trochę snu, pobudka, łyk soczku, spacer po domu, jakiś zrzut flegmy w łazience, posiedzenie na krześle, znowu krótki sen i tak dalej. Katastrofa.

Pan doktor mnie poratował – Metaklopramid na żołądek, Pyralgina na ból. I, kurcze, pomogło! Przespałam dziś całą noc, wstałam może ze dwa razy.

Powoli sobie organizujemy wyjazd do Francji. Muszę sobie zrobić tomografię. Oczywiście terminów już nie ma na wrzesień, więc muszę zaszaleć i fundnąć sobie prywatne badanie za ileś stów. No trudno.

Wiecie, już wiem, dlaczego chory na raka musi mieć siłę, determinację, waleczność i dobre podejście. Żeby się nie dać pokonać… slużbie zdrowia! Jak tak patrzę wstecz, to widzę, że najwięcej moich sił zeżarł system. Chyba zostaję anarchistą.

PS

Jak chodzi o fantastykę z bardzo górnej półki, to George R. R. Martin – „Wojna o tron”. Konieczne. Obowiązkowa lektura. Charaktery – mistrzostwo świata. Zwroty akcji i sympatii – gwarantowane. I ten realizm i wiarygodność, przy całej tej fantastycznej otoczce…

Polecam też świetną „Grę Endera” (Orson Scott Card) – to s-f. Bardzo dobre.

PS2

Ostatnio oglądałam po raz fifnasty Robin Hooda Księcia Złodziei. I stweirdzam, że jest to najlepszy Robin Hood jakiego zrobiono. Zwłaszcza po porażce tego ostatniego doceniam lekkość i urok i samego Costnera, i w ogóle całej fabuły tego niemłodego już przecież filmu🙂

PS3

Joasiu – trzymaj się dzielnie, Słońce. Wiem, lekko nie jest i czasem żyć sięodechciewa. Ale pchajmy te nasze wózeczki. Po wertepach, pod górkę, w deszczu i chłodzie, ale pchajmy. Buziki i uściski :*