Po pierwsze – nie spodziewałam się aż takiego odzewu… Jesteście wspaniali. Mam nadzieję, że nasza złota góra będzie szybko rosła. Przynajmniej tak szybko jak liczba odwiedzin na blogu – dziś przekroczyła już 3000.

A po drugie – no kurwa mać. Wypadła mi plomba. Byłam u dentysty. Dziura w ósemce jak Rów Mariański. Ząb albo do leczenia kanałowego, co jest bez sensu, bo niewiele z niego zostało i jest ledwo żywy, albo do rwania. Fantastycznie. Jeszcze jakieś cudowne doświadczenia życiowe mi się przyplączą? Bo zaczynam wpadać w panikę w związku z milionami moich pieprzyków, z których każdy stanowi niezwykłą indywidualność i byłby do usunięcia, gdyby usuwanie podejrzanych zmian nie prowadziło do zdjęcia z moich nóg całej skóry.

Jak ja za to wszystko świętą nie zostanę…