Ostatnie pożegnanie Kasi rozpocznie się w piątek, 17 grudnia 2010 roku o godzinie 13.00 w kaplicy na Cmentarzu Rakowickim.

Jak wspominałem w poprzednim poście Kasia prosiła by uczestnicy pogrzebu zostawili stroje żałobne w domach, a zamiast kwiatów złożyli datki na cel charytatywny (będą zbierane do puszek w czasie pogrzebu).

Tomek

 

Reklamy

Najdrożsi,

Jak już wiecie Kasia odeszła w nocy ze środy na czwartek, 2 grudnia ok. godziny 1:30. W ostatnich chwilach nie była sama, towarzyszyliśmy jej ja oraz mama Kasi.

Obecnie organizujemy transport ciała Kasi do Krakowa. Od tego zależy data pogrzebu. Dam znać na blogu, jak będzie ustalona.

Parę próśb: Kasia nie chciała, abyście na pogrzeb przychodzili ubrani żałobnie, tylko kolorowo; żeby nie kupować kwiatów, tylko zebrać te pieniądze na jakiś lepszy cel (pewnie ktoś będzie zbierał do puszek, dam znać). Od rodziny prośba, by podczas pogrzebu nie składać kondolencji. Wiemy, jak bardzo kochaliście Kasię, i jak bardzo jest Wam smutno. Jesteśmy wdzięczni za wszelkie gesty, komentarze, SMSy i maile.

Tomek

 

Wczorajszy SMS od Kasi: Mam tlen podłączony do nosa. Jutro rano będą mi robić punkcję płuc i talkowanie. A w środę/czwartek – operacja. Pan chirurg b. miły i dobrze mówi po angielsku.

Dzisiaj Kasia już jest po zabiegu, odpoczywa i odzyskuje siły.

Mąż

Zaczął się tak se. W ogóle większość moich dni zaczyna się w najlepszym przypadku tak se.

Ale pomyślałam, że skoro namakanie w wannie skutkuje i odświeża przed snem, to może jakoś przywróci mi przytomność i upragnione zwiotczenie mięśni pleców także i po nocnych wysiłkach. Tak, musicie wiedzieć, że noc to cykl wysiłków, sennych lub nie. Obojętne w jakiej pozycji się układam, rano jestem tak pospinana, że aż niemiło.

Teoria ładnie się sprawdziła, godzinka w wannie przyniosła znakomity efekt. Byłam dziś w stanie z przyjemnością posiedzieć (no, poleżeć) przy laptopie kilka godzin, co mi się nie przydarzyło od… najstarsi górale nie pamiętają kiedy.

Wczoraj na imieniny od pani Basi dostałam poduszkę – Kubusia Puchatka :] Pani Basia stwierdziła, że tutaj to jestem dzieckiem i będą mnie traktować jak dziecko. Deal 🙂 Kubusia Puchatka lubię.

Dostałam przemiły, wzruszający prezent – niespodziankę 🙂 Na spotkaniu klasowym część mojej starej (tak, tak, jesteście starzy – już po trzydziestce :P) klasy, plus wychowawczyni, zorganizowała studio nagrań i zmontowała film ze swoimi przemiłymi facjatami, które się do mnię cudnie uśmiechają. Bohaterowie filmu wygłaszają serdeczne kwestie (nie wszystkie dobrze słychać, bo muzyka i knajpa i w ogóle, ale i tak wiem o co chodzi – że mnie bardzo kochacie i zachęcacie do zdrowienia 😉 ).

Bardzo się wzruszyłam, ogłaszam, że nie mam nic przeciwko takim niespodziankom. Mogę je brać na kilogramy 🙂

W nocy spadł śnieg. Jest koło sera stopni. Chce mi się spać, bo ostatnią noc zaniedbałam pod tym względem. I mam do wypicia herbatę z mlekiem. A na potem – homarka. Mama zakupiła dziś zwierza, ugotowała (nawybrzydzała się przy tym co nie miara), no i wydłubałyśmy z niego części jadalne (mało oszczędnie, ale co tam). Jeszcze na mnie połówka czeka 🙂

Pani Basia kazała mi Tyverb odstawić, bo może to on mnie tak bardzo osłabia, a do poniedziałku to w sumie nie ma znaczenia czy go łykam, czy nie. Otóż myliła się: dla mnie ma to ogromne znaczenie, czy muszę rano łyknąć dodatkowe 5 tablet i fakt, że NIE muszę jest świętem 🙂

Do szpitala pójdę jednak w niedzielę. Wszystko się zmienia z dnia na dzień…

A, i zapomniałam napisać, że wyniki tomografii są podobne do poprzednich, czyli nie jest źle. Przynajmniej się potwór nie rozwinął.

Wróciłam ze spaceru. Czy Wy macie pojęcie jak ekstremalna jest wyprawa dookoła dwóch bloków i wejście na drugie piętro? Odczuwam skutki choroby wysokościowej. Walnę sobie najlepszą terapię – herbatkę z mlekiem i łóżeczko. Herbatkę zrobi, oczywiście, mamusia, no a do łóżeczka to już walnę się sama wspomagana siłą grawitacji.

Archiwum

Statystyki

  • 674,707 hits

Wpisz swój adres e-mail, żeby otrzymywać powiadomienia o najnowszych wieściach :)

Dołącz do 67 obserwujących.